To the Moon – recenzja gry
Przez Jarek Jackowski Dnia 25 Lut, 2013 O 05:14 PM | Kategorie GRY, RECENZJE | Z 1 komentarzem

Zbyt wiele recenzji gier na newskomp.pl nie było – to jest druga. Trzeba jednak grze To the Moon przyznać – na recenzję zasługuje jak mało która. Co prawda produkcja ta wyszła już w 2011 roku, w 2012 została opublikowana na Steamie, ale to dopiero w tym roku Techland oficjalnie wydał ja w Polsce. W nowej serii wydawniczej, w atrakcyjnej cenie i w polskiej wersji językowej. 

602111_411302795627126_1258742217_n

Czym jest To the Moon? Sam główny projektant (będący zarazem specjalistą PR, kompozytorem i scenarzystą) ma problemy z nazwaniem swojego dzieła. Jest to połączenie gry RPG z przygodówką i filmem interaktywnym. Może się to wydać odrobinę abstrakcyjne, wcale jednak takie nie jest. Z gry RPG wzięto rzut izometryczny (tak, stare gry tak wyglądały…) oraz sposób poruszania się postaci, z gry przygodowej zabrano szukanie przedmiotów i używanie ich, z filmu interaktywnego natomiast duża ilość tekstu i momentów, w których naszym zadaniem jest jedynie wpatrywanie się w ekran. Trzeba jednak twórcom przyznać – wszystko w grze jest w idealnych proporcjach – niczego nie jest ani za dużo ani za mało. 

ss_9885a7091273a238f86165b85350d35fec639c3f.600x338

Jedna z największych zalet gry- jej historia. Uwierzcie mi lub nie – nie znam słowa które potrafi opisać to, jak ta historia jest świetna. Teoretycznie opowiada o dwóch pracownikach pewnej firmy, którzy muszą „włamać się” do umysłu umierającego pacjenta i sprawić, że jego ostatnia podróż stanie się niezapomniana. Problem w tym, ze aktualny pacjent chce się udać na księżyc .. i nawet nie wie dlaczego. Teoretycznie nie ma w tym nic nadzwyczajnego, ale uwierzcie mi – od drugiego aktu gra sprawiła, że patrzyłem na ekran siedząc na krawędzi krzesła (nawet przez to glebę zaliczyłem…). Każdy, nawet pozornie błahy element znajdzie swoje uzasadnienie. Scenarzysta spełnił swoje zadanie.

ss_1ad788262b8d672b5fd70299320c5c2323ba15ef.600x338

Gry to interaktywne medium – cóż byłoby z świetnej historii bez muzyki? Spokojnie motywy zagrane na fortepianie świetnie odgrywają swoja rolę i pomagają w odpowiednim odebraniu tej produkcji. I wcale nie służą tylko za tło do gry – chętnie słuchałem soundtracku z zamkniętymi oczami, przypominając sobie w jakich okolicznościach tą muzykę usłyszałem.  Kompozytorowi również należą się gratulacje. 

ss_edee6b77fa9948845500b14af3db7c887a8f5819.600x338

Grafika… w końcu musiałem dojść do tego punktu…  I wcale nie mam na myśli faktu ze jest zła – większa ilość pikseli na milimetr kwadratowy zabiła by klimat tej gry. Zdaję sobie jednak sprawę, że gdy spojrzycie na screeny z tej gry uznacie, ze graficy kompletnie olali swoje zadanie… Powiem tak – gra ma swój własny styl graficzny. I pixelart świetnie się do niego nadawał. Zwłaszcza, ze użyto różnego typu filtry graficzne (jak przyciemnienie na rogach czy chwilowe „zniknięcie kolorów”). Tak więc – w mojej opinii grafika jest świetna. Zdaję sobie jednak sprawę  ze niektórym może się ona nie podobać. 

ss_0135a9334d5c3493e9f3b769288d78c9e3bebfcf.600x338

Wiecie co mi się w tej grze najbardziej podobało? To, ze ona nie ma wad. Inna historia, inna muzyka czy inna grafika zabiłaby kwintesencje tej gry. Kan Gao, człowiek orkiestra, wszystko idealnie przewidział i wykonał. Idealnie. Szkoda tylko, że akurat mych oczodołów do potoku łez nie zmusił…

Ocena: 9,5/10 

Zalety:

-Grafika, muzyka, historia… słowem: WSZYSTKO!

Wady:

-Nie płakałem…

  • Xaryon

    „Zbyt wiele recenzji gier na newskomp.pl nie było – to jest druga” wydaje mi się, że od kiedy dołączyłem do zespołu, trochę ich było…